Postaram się przybliżyć Państwu mechanizmy prawne związane z czarterem jachtu. Chociaż bardziej właściwe wydaje się tu określenie patologie prawne.
Na czym w istocie polega czarter jachtu. W dużym uproszczeniu, dwie strony zawierają umowę na odpłatne udostępnienie jachtu. Strony umowy to najczęściej skipper jako osoba czarterująca jacht oraz pośrednik, który formalnie ma prawo do reprezentowania właściciela nazywanego armatorem.
Trzeba jednak pamiętać że bardzo częstym zjawiskiem jest, że duże firmy armatorskie oferują jachty prywatnych osób. Powiększając w ten sposób swoje portfolio. W takiej sytuacji mamy więc do czynienia de facto z dwoma lub trzema pośrednikami.
Oczywiście drugą możliwością, rzadziej spotykaną jest umowa bezpośrednia między armatorem, który jest właścicielem jachtu a skipperem. Dlaczego tak się dzieje, o tym za chwilę.
Wróćmy więc do pośredników zwanych agentami, jeśli prześledzimy ich model funkcjonowania zrozumiemy dlaczego armatorzy tak chętnie z nich korzystają, oferując im korzystne upusty cenowe.
Pierwsza kwestia to dostępność ofert. Pewnie zauważyliście Państwo, że oferty czarteru w coraz większym stopniu są grupowane i oferowane przez pośredników na portalach internetowych. Przypomina to swoisty market na którym armatorzy wystawiają towar. Oczywiście naiwne byłoby sądzić, że w naszym przypadku mamy do czynienia z cenami hurtowymi.
Pośrednictwo można więc zaliczyć do dwóch kategorii, bezpośredniego i pośredniego. Pierwsza sytuacja to kiedy pośrednik staje się stroną umowy. Druga to kiedy jest tylko sklepem, sprzedawcą usługi udostępnienia towaru a stroną umowy jest sam armator.
Przyjrzyjmy się sytuacji, kiedy to pośrednik staje się stroną umowy i dlaczego tak chętnie jest wybierany w danym kraju. Jeśli chodzi o Polskę to z pewnością przez wzgląd na cenę i względy językowe oraz naiwne przeświadczenie, że istnieje możliwość wyegzekwowania swoich praw w polskim sądzie.
Dlaczego naiwne oburzycie się Państwo. Już wyjaśniam, żeby nie być gołosłownym. Najczęściej otrzymujecie Państwo szablon umowy mieszczący się na jednej stronie formatu A4. Nie uświadczycie na nim szczegółowych warunków zawieranej umowy. Mamy za to klauzulę, że podpisując umowę zgadzamy się na warunki czarteru, które stworzył armator.
I tu mamy do czynienia z pierwszym „niedopowiedzeniem, czy zatajeniem”, które jest bardzo na rękę pośrednikowi i armatorowi. W kwestiach językowych tzw. polska umowa nie jest spisana po polsku bo załącznik do niej jest w języku angielskim.
Warunki czarteru to istny cyrograf z diabłem. Bardzo szczegółowo chroniący armatora i jego agenta. Nie znajdziecie tam zapisów chroniących skippera. Poza tymi nielicznymi których nie można obejść prawnie. Choć bezkarność doprowadziła do sytuacji, że i te całkowicie bezprawne klauzule też coraz częściej są spotykane.
W skrócie jedna strona umowy nie odpowiada za nic a druga za wszystko. Sami domyślcie się Państwo jak wygląda ten podział.
Patologia tej sytuacji polega na tym, że kiedy próbujesz negocjować warunki czarteru pośrednik umywa ręce odsyłając cię do armatora. Armator zazwyczaj ma jedną odpowiedź: „nie zmieniamy warunków albo akceptujesz albo wypad”. Dodatkowo nieuczciwi armatorzy odmawiają sygnowania swoich warunków czarteru. Odsyłając klientów do agenta (koło się zamyka). Licząc na to że w przyszłości zmienią je bez żadnych konsekwencji prawnych. Często zamieszczane są niedozwolone klauzule o prawie do ich dowolnej zmiany w każdym czasie bez zgody stron. To już patologia do kwadratu.
Niestety rosnące zapotrzebowanie na jachty oraz celowe przymykanie oka przez urzędników odpowiedzialnych za profity z turystyki doprowadziło do eskalacji tego typu zachowań. Szczególnym tego przykładem są obecnie czartery w Grecji.
Pojawiają się sytuacje w których armatorzy i nasi friendly agenci wypowiadają umowy przed samym rejsem bo trafił się lepszy klient. Dlaczego? bo mogą. Bo umowa którą podpisujemy zapewnia im bezkarność.
Odnosząc się do tzw. polskich umów agentów zacytuję najczęściej spotykaną klauzulę, co ciekawe żeby nie niepokoić swoich klientów nierzadko umieszczana w warunkach czarteru armatora:

Podobnie rzecz się ma co do właściwości rozpatrywania sporów.
![]()
Pozostawiam Państwa ocenie czy te zabiegi są uczciwe.
Szanowni Państwo niech każdy z Was odpowie sobie na pytanie czy naprawdę macie przyjaciół wśród swoich agentów.
Na koniec wróćmy na moment do kwestii cen. Dlaczego armatorzy oferują atrakcyjne zniżki pośrednikom. To dość oczywiste. Klasyczny efekt skali no i związanej z nim sprzedaż hurtowej. Armatorzy uzyskują dostęp do dużego rynku oraz możliwość wcześniejszego wykorzystania środków. Często bookujemy łódki dużo wcześniej korzystając z upustów. Armatorzy korzystają z tych środków by zapewnić płynność finansową swojej firmie. No i aspekt prawny. Agent staje się ich pierwszą linią obrony.
Czy możemy jako skipperzy walczyć z patologią?
Uważam, że tak. Zacznijmy od eliminacji naszych nieuczciwych pośredników. Możemy to uczynić tylko i wyłącznie przekazując informacje do instytucji, które stoją na straży praw konsumenckich. Zarówno w naszym kraju jak i w europie. Nawet niewielki kamień może być zaczątkiem lawiny.
Życząc bezproblemowych czarterów, żegnam się z Państwem.
Ahoj!
![]()
